Ibanez: Jak japońska kopia stała się legendą

Kiedy dziś myślimy o Ibanez, od razu mamy przed oczami wyraźne obrazy: błyskawicznie szybkie, ultracienkie gryfy, jaskrawe neonowe kolory, unoszące się tremola i wirtuozów takich jak Steve Vai, Joe Satriani czy nowoczesne wyjątkowe talenty jak Tim Henson, którzy wyczarowują z instrumentów pozornie niemożliwe dźwięki. Ibanez to nowoczesna perfekcja, ostateczna "Superstrat", brzmienie Nu-Metal i nieustanna innowacja w lutnictwie.

Prawda jest jednak taka: jeden z dziś największych i najbardziej innowacyjnych producentów gitar na świecie nie zaczął swojego wzrostu od własnych wynalazków. Zaczął od kopiowania legendarnych wzorów Gibsona, Fendera i Rickenbackera – i robił to z taką precyzją, że ostatecznie sprawa trafiła do sądu.

Witamy na patsguitars.de! W tym ostatecznym deep-dive zanurzymy się głęboko w fascynującą historię Ibanez. Prześledzimy drogę od małego działu księgarskiego, przez słynną erę "Lawsuit", aż po globalnego lidera, który na zawsze zmienił lutnictwo. Zaparz sobie kawę, czeka nas dzika podróż przez historię gitary elektrycznej.


Pierwsze lata: hiszpańskie korzenie i japońska księgarnia

Aby zrozumieć DNA Ibanez, musimy cofnąć się daleko w przeszłość – i co zaskakujące, nie do Japonii, lecz do Hiszpanii.

Nazwa "Ibanez" pochodzi od cenionego hiszpańskiego lutnika Salvadora Ibáñeza (1854–1920), którego doskonałe klasyczne gitary akustyczne były cenione na całym świecie pod koniec XIX i na początku XX wieku. Jego instrumenty słynęły z perfekcyjnego wykonania i śpiewnego brzmienia. W tym samym czasie w Japonii istniała firma Hoshino Gakki, która pierwotnie powstała jako księgarnia ("Hoshino Shoten") założona w 1908 roku przez Matsujiro Hoshino.

Rodzina Hoshino szybko zrozumiała, że nie tylko książki, ale także instrumenty muzyczne i nuty to dochodowy biznes. W latach 20. XX wieku zaczęli importować do Japonii wysokiej jakości gitary Salvadora Ibáñeza, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na zachodnie instrumenty.

Jednak hiszpańska wojna domowa (1936–1939) i następujące po niej globalne konflikty zrujnowały warsztaty w Hiszpanii. Dostawy z Europy ustały. Hoshino Gakki zareagowało pragmatycznie i wizjonersko jednocześnie: zamiast porzucać rynek, szybko wykupili prawa do nazwy "Ibanez Salvador" i zaczęli sami produkować gitary akustyczne w Japonii. Z "Ibanez Salvador" z czasem powstało po prostu: Ibanez.

Lata 50. i 60.: dziwaczne kształty i pierwszy boom na gitary elektryczne

Po II wojnie światowej, napędzany rosnącą popularnością rock'n'rolla, Ibanez rozpoczął produkcję gitar elektrycznych. Kto dziś znajdzie Ibaneza z późnych lat 50. lub wczesnych 60., będzie zdziwiony: te instrumenty niewiele miały wspólnego z dzisiejszymi maszynami wysokiej klasy. Często były to dzikie, dziwaczne projekty, z niezliczonymi przełącznikami, dziwnymi przetwornikami i grubymi, masywnymi gryfami. Konkurowały z markami takimi jak Teisco czy Guyatone na rynku krajowym i amerykańskim. Były tanie, wyglądały odjechanie, ale pod względem grywalności i brzmienia były jeszcze daleko od amerykańskich oryginałów.

Fakt SEO i wiedza nerdów: Hoshino Gakki do dziś nie posiada własnych dużych fabryk do masowej produkcji gitar. W istocie są firmą dystrybucyjną i rozwojową. Zlecają produkcję – koncepcja, która później we współpracy z legendarną fabryką Fujigen Gakki miała doprowadzić do światowej sławy i niezrównanej jakości.


Szalone lata 70.: era „Lawsuit” i szacunek wielkich

Przenieśmy się do wczesnych lat 70. Muzyka pop i rock eksplodowała, zespoły wypełniały stadiony, a popyt na wysokiej jakości gitary elektryczne był ogromny. Amerykańscy giganci Fender i Gibson dominowali na rynku, ale ich instrumenty były dla wielu młodych muzyków nieosiągalnie drogie.

Ponadto obie amerykańskie marki w latach 70. cierpiały na ogromne wahania jakości i oszczędności. W przypadku Fendera często mówi się pogardliwie o „erze CBS” (kiedy stacja telewizyjna CBS kupiła firmę i montowała ciężkie korpusy z jesionu z grubymi warstwami lakieru), a w przypadku Gibsona o słynnej „erze Norlin” (charakteryzującej się wieloczęściowymi gryfami, korpusami typu pancake i często niedostateczną kontrolą jakości).

To był idealny moment dla Ibaneza. Hoshino Gakki dało fabryce Fujigen jasne polecenie: kopiuj najpopularniejsze amerykańskie modele – Les Paul, Stratocaster, Telecaster, SG, Explorer i Flying V – i spraw, by były przystępne cenowo.

Skok jakościowy i tajna broń „Super 70”

Początkowo te kopie były jeszcze tanio wykonane. Wczesne kopie Ibanez Les Paul (często określane jako seria 23xx) miały na przykład przykręcane gryfy ("Bolt-on") zamiast typowych dla Gibsona wklejanych gryfów, a drewno często było mahoniową sklejką zamiast litego drewna.

Jednak japońscy inżynierowie z Fujigen uczyli się niesamowicie szybko. Od około 1974/1975 jakość znacznie się poprawiła. Ibanez zaczął używać litego drewna, fachowo kleić gryfy i znacznie podnosić jakość osprzętu.

Kluczowym czynnikiem sukcesu tych gitar były przetworniki. Ibanez (we współpracy z Maxonem) opracował humbuckery "Super 70". Te przetworniki z magnesami Alnico-VIII brzmiały fenomenalnie – ostro, wyraźnie i ciepło. Najsłynniejszy przykład? Eddie Van Halen na pierwszym albumie Van Halen ("Van Halen I") grał duże partie gitar rytmicznych nie na swojej słynnej "Frankenstrat", lecz na Ibanez Destroyer model 2459 (dokładnej kopii Gibson Explorer z drewna korina), wyposażonej właśnie w te przetworniki Super 70.

W połowie lat 70. kopie Ibaneza cechowały się jakością, która nie tylko dorównywała amerykańskim oryginałom z ery Norlin lub CBS, ale częściowo je przewyższała. Lepsze progowanie, czyste wykończenia i niezawodna elektronika uczyniły te instrumenty tajnym wyborem profesjonalistów.

Pozew (The Lawsuit)

Gibson nie mógł tego dłużej tolerować. W 1977 roku macierzysta firma Gibsona, Norlin Corporation, miała dość. Złożyli pozew w Federal District Court w Filadelfii przeciwko Elger Guitars (północnoamerykańskiemu oddziałowi dystrybucyjnemu Hoshino, z siedzibą w Bensalem, Pensylwania).

Mit: Często na forach i przez sprzedawców twierdzi się, że Gibson pozwał Ibaneza za całkowite kopiowanie kształtów gitar lub drewna.

Prawda: Pozew dotyczył wyłącznie prawa znaków towarowych dotyczącego wzoru główki. Ibanez dokładnie przejął charakterystyczną główkę "Open Book" (otwarta książka lub też "Wąsy") z Gibson Les Paul.

Ironią losu jest to, że pozew pojawił się właściwie za późno. Ibanez zmienił kształt główki (tzw. główka w stylu "Guild" lub "Tulipan") już pod koniec 1976 roku na rynek amerykański, aby uniknąć takich problemów. Pozew został szybko rozstrzygnięty polubownie. Jednak termin "Lawsuit-Gitarre" narodził się.

Dziś te instrumenty (z dokładną główką Gibsona, wyprodukowane przed 1977 rokiem) są niezwykle pożądanymi przedmiotami kolekcjonerskimi, które na rynku wtórnym osiągają najwyższe ceny, ponieważ reprezentują złoty wiek japońskiej sztuki kopiowania.


Od kopisty do innowatora: narodziny własnej tożsamości

Spór sądowy był głośnym sygnałem ostrzegawczym. Hoshino Gakki zrozumiało, że na dłuższą metę nie da się przetrwać i rozwijać tylko jako „mistrz kopiowania”. Potrzebna była własna tożsamość, własne projekty i własne innowacje techniczne, aby być postrzeganym jako marka premium. To, co nastąpiło pod koniec lat 70. i na początku 80., było eksplozją kreatywności, która położyła fundamenty pod mit Ibaneza.

1. Ibanez Iceman

Jednym z pierwszych naprawdę radykalnych, całkowicie oryginalnych kształtów była Ibanez Iceman (pierwotnie wprowadzona w połowie lat 70. jako Artist 2663). Dzięki asymetrycznemu, niemal pozaziemskiemu korpusowi wyglądała, jakby pochodziła z innego wymiaru. Przełom dla tego modelu nastąpił, gdy Paul Stanley, frontman i gitarzysta rytmiczny KISS, uczynił Iceman swoją główną gitarą. Ibanez stworzył dla niego model sygnowany PS10 – luksusową wersję z obwódką i specjalnymi lustrzanymi inlayami. Iceman udowodniła światu, że Ibanez potrafi tworzyć fajny, własny design, który sprawdza się na największych scenach świata.

2. Seria Artist (AR)

Podczas gdy Iceman obsługiwał rockowych showmanów, Ibanez z serią Artist (AR) zaatakował bezpośrednio Gibsona Les Paula – jednak nie jako tanią kopię, lecz jako przemyślaną ewolucję.

Dzięki symetrycznemu designowi z podwójnym wycięciem, wklejanym gryfom, fantastycznym klonowym płycie wierzchniej i masywnym mosiężnym blokom pod mostkiem zapewniającym niemal nieskończone sustain („Sustain Block”), Artist była absolutną gitarą luksusową. Do tego dochodziły przełączniki „Tri-Sound”, które pozwalały rozdzielać, łączyć równolegle lub szeregowo nowo opracowane przetworniki Super 80 „Flying Finger”. Modele AR były tonalnymi kameleonami i oferowały jakość wykonania, która sprawiała, że nawet najdroższe instrumenty z amerykańskich pracowni custom shop wyglądały blado.

3. George Benson i rewolucja Archtop

Równolegle do świata rocka Ibanez dokonał czegoś niesamowitego: pozyskali absolutnego supergwiazdora jazzu, George'a Bensona. Ibanez GB10 (wprowadzony w 1977) był pierwszym oficjalnym modelem sygnowanym przez Ibaneza i jest produkowany nieprzerwanie do dziś.

Benson nie grał na tej małej, kompaktowej gitarze typu Archtop, ponieważ Ibanez zaoferował mu najwięcej pieniędzy, lecz dlatego, że rozwiązała jego problemy. Była mniejsza, na głośnych scenach nie tłumiła się tak szybko jak duże, tradycyjne jazzowe pudła rezonansowe i miała "Floating Pickups" (unoszące się przetworniki), które pozwalały swobodnie drgać płycie rezonansowej. Niedługo potem dołączyły legendy jazzu, takie jak John Scofield (seria JSM) i Pat Metheny (seria PM). Ibanez nagle znalazł się także w elitarnym kręgu jazzu.


Lata 80.: superstraty, shredderzy i dekada prędkości

Jeśli lata 70. przyniosły Ibanezowi szacunek, to lata 80. przyniosły absolutną dominację na światowej scenie rockowej. To była dekada heavy metalu, glam rocka i niezliczonych nut na sekundę. Narodzili się "Guitar Heroes".

Gitarzyści nie chcieli już masywnych, vintage’owych gryfów; chcieli płaskich, błyskawicznych podstrunnic, głębokich wycięć dla łatwego dostępu do 24. progu i przede wszystkim: systemów tremolo, które pozwalały całkowicie rozluźnić struny ("Dive Bombs") lub mocno je podciągnąć bez najmniejszego rozstrojenia gitary.

Tradycyjne Stratocastery czy Les Paule nagle wydawały się staroświeckie. Marki takie jak Kramer, Charvel i Jackson przeżywały boom, ale Ibanez odpowiedział niesamowitym kunsztem inżynieryjnym z Japonii.

Gryf "Wizard": ergonomia na nowo przemyślana

Ibanez zrewolucjonizował profil gryfu. Legendarny Wizard-Hals (wprowadzony pod koniec lat 80.) był niesamowicie cienki (często tylko 17 mm przy pierwszym progu i 19 mm przy 12. progu) i posiadał ekstremalnie płaską podstrunnicę (np. promień 430 mm / 17 cali). Pozwalało to na niesamowicie niskie ustawienie strun bez brzęczenia. Techniki takie jak tapping dwuręczny, sweep-picking i błyskawiczne legato zostały dzięki tej ergonomii znacznie ułatwione. Wizard-Hals stał się standardem przemysłowym dla gitar shredderów.

Edge Tremolo: Floyd Rose w perfekcji

Podczas gdy niemal wszyscy producenci w latach 80. korzystali z licencjonowanego tremola Floyd Rose, Ibanez poszedł o krok dalej i rozwijał system we własnym zakresie. Ibanez Edge Tremolo (później uzupełnione o jeszcze bardziej płaskie Lo-Pro Edge) jest do dziś uważane przez wielu czołowych lutników i profesjonalistów za najlepsze double-locking tremolo na świecie.

Dlaczego? Ponieważ krawędzie noża były bardziej wytrzymałe, dźwignia była wsuwana zamiast przykręcana (co zapobiegało irytującemu chwianiu się), a precyzyjniejsze mechaniki oferowały niezrównaną stabilność stroju.

Narodziny serii RG i S

W 1987 roku Ibanez zaprezentował serię RG. Dzięki swojemu ostremu, agresywnemu double-cutaway, 24 progom, konfiguracji przetworników H-S-H (humbucker-singlecoil-humbucker) dla maksymalnej wszechstronności brzmieniowej oraz smukłej formie korpusu, RG stała się ostateczną "superstratą". Do dziś jest to zdecydowanie najlepiej sprzedająca się seria Ibaneza.

Równocześnie pojawiła się seria S (Sabre). Te gitary wyróżniały się niezwykle cienkim, opływowym korpusem z mahoniu. Były niesamowicie lekkie, ale dzięki ciężkiemu drewnu mahoniowemu nadal oferowały pełny, mocny dźwięk.


Guitar Heroes: Era instrumentów sygnowanych

Żadna inna marka nie doprowadziła współpracy z artystami do takiego poziomu i tak ściśle nie zintegrowała jej z produkcją seryjną jak Ibanez. Zrozumieli, że gitarzysta to nie tylko endorser, ale współtwórca.

Steve Vai i kolorowa JEM

Absolutnym ukoronowaniem dla Ibaneza był rok 1987. Steve Vai, były gitarzysta Franka Zappy i Davida Lee Rotha, był najgorętszym, technicznie najbardziej zaawansowanym gitarzystą na świecie. Każdy producent go chciał. Vai przesłał swoje bardzo specyficzne, niemal absurdalne wymagania do różnych firm. Ibanez dostarczył w rekordowym czasie idealny prototyp, zbudowany przez mistrza lutnictwa Mace’a Bailey’a.

Z tej współpracy powstała Ibanez JEM. Dzięki charakterystycznemu „Monkey Grip” (uchwytowi w korpusie), komorze tremolo „Lion’s Claw” (pozwalającej na ekstremalne podciąganie tremola), kolorowym przetwornikom DiMarzio oraz pięknemu inlayowi „Tree of Life” JEM stała się absolutną ikoną. JEM była rewolucyjnie droga, ale ogromnym sukcesem. Co ważniejsze: podstawowy kształt JEM stał się wzorem dla przystępnej cenowo serii masowej, Ibanez RG.

Joe Satriani i Paul Gilbert

Niedługo potem dołączył były nauczyciel gry na gitarze Steve’a Vaia: Joe Satriani. Seria Ibanez JS obrała zupełnie inny kierunek niż kanciata JEM. Bazując na serii Ibanez Radius, korpus JS jest zaokrąglony, niemal aerodynamiczny jak kropla, wyposażony w specjalne humbuckery DiMarzio oraz filtr High-Pass.

Do rodziny Ibaneza dołączył także Paul Gilbert (Racer X, Mr. Big). Jego seria PGM opierała się na modelu RG, ale zrezygnowano w niej z systemu tremolo (Gilbert wolał stałe mostki) i wyróżniała się ikonicznymi, namalowanymi otworami F.


Lata 90. i 2000.: Nu-Metal, 7-strunowe gitary i Djent

Kiedy na początku lat 90. grunge (Nirvana, Pearl Jam) przejął świat muzyki, a solówki gitarowe nagle stały się „niecool”, wielu producentów superstratów miało trudności. Ibanez jednak po raz kolejny udowodnił swoją niesamowitą zdolność adaptacji.

Boom 7-strunowych gitar i Korn

Już w 1990 roku Ibanez wraz ze Stevem Vai wypuścił pierwszą seryjnie produkowaną 7-strunową gitarę elektryczną, Universe. Początkowo był to produkt niszowy. Jednak w połowie lat 90. młody zespół z Bakersfield w Kalifornii odkrył te gitary w lombardach: Korn.

Munky i Head z Korn nastroili już i tak niską 7. strunę (H) o cały ton niżej na A, tworząc potężne, perkusyjne brzmienie, które zdefiniowało gatunek Nu-Metal. Nagle każdy nastolatek chciał grać na 7-strunowej Ibanez. Ibanez zdominował tę dekadę, wyposażając zespoły takie jak Limp Bizkit, Slipknot i Fear Factory.

Nowoczesna era: 8-strunowe, Multi-Scale i seria AZ

Ibanez nigdy nie spoczął na laurach. Gdy scena progresywnego metalu (Djent) zaczęła wymagać niższych dźwięków, zbudowali dla szwedzkiego zespołu Meshuggah pierwsze seryjne gitary 8-strunowe.

Wraz z pojawieniem się technicznie niesamowitych gitarzystów modern-prog, takich jak Tosin Abasi (Animals as Leaders) i Tim Henson (Polyphia), Ibanez opracował instrumenty z podstrunnicą wachlarzową (Multi-Scale), gitary bezgłowe (seria Q) oraz serię AZ. Seria AZ była odpowiedzią Ibaneza na rynek butikowych Stratów (jak Suhr czy Tom Anderson) – z palonymi gryfami klonowymi, grubszymi profilami C i przetwornikami Seymour Duncan. Gitara, która radzi sobie ze wszystkim, od czystego jazzu po ciężki metal, i dziś jest niezwykle popularna.


Basy i akustyki: znacznie więcej niż tylko gitary elektryczne

Chociaż gitary elektryczne są wizytówką marki, nie można zapominać o innych segmentach.

Z serią Soundgear (SR) Bass Ibanez wprowadził pod koniec lat 80. gitary basowe z smukłymi, szybkimi gryfami i lekkimi, ergonomicznymi korpusami. Były one całkowitym przeciwieństwem ciężkich basów Fender Precision i szybko stały się ulubieńcami basistów rocka, popu i metalu.

W segmencie gitar akustycznych i półakustycznych na rynku dominują serie Artcore i Artwood, oferujące przystępne cenowo, ale wysokiej jakości instrumenty. Szukając gitary jazzowej, trudno pominąć serię Artcore, nie przekraczając przy tym budżetu.


Historyczny wstęp: legendarny zielony pedał (Tube Screamer)

Nie da się napisać epickiego artykułu o historii Ibaneza, nie wspominając o małym, niepozornym zielonym pudełku. Pod koniec lat 70. Ibanez (ponownie produkowany we współpracy z Maxonem) wprowadził na rynek TS808 Tube Screamer Overdrive, a później dołączył do niego TS9.

Zamiast jak pedał fuzz całkowicie zniekształcać i niszczyć dźwięk, Tube Screamer podbijał częstotliwości środkowe, przycinał basy i sprawiał, że wzmacniacze lampowe przesterowywały się w naturalny, kremowy sposób. Gdy gigant bluesa Stevie Ray Vaughan przypiął TS808 (a później TS9 i TS10) do swoich głośnych wzmacniaczy Fender, aby ukształtować swój potężny texas bluesowy ton, pedał stał się absolutną legendą.

Dziś Tube Screamer to prawdopodobnie najczęściej kopiowany i klonowany pedał overdrive na świecie. Piękna ironia historii dla firmy, która zaczynała jako czysty naśladowca.


Przewodnik po linii Ibanez dla patsguitars.de: Która seria jest dla Ciebie?

Ibanez ma dziś niezwykle szerokie, niemal nieprzejrzyste portfolio. Jeśli przeglądasz rynek wtórny lub sklepy internetowe, ogromna liczba kombinacji liter i cyfr może wprowadzać w zakłopotanie. Oto szczegółowy przegląd poziomów jakości, który rozjaśni sytuację:

Seria Kraj pochodzenia Grupa docelowa Cechy szczególne & charakterystyka
GIO Chiny / różne Początkujący Bardzo dobry stosunek jakości do ceny. Solidne instrumenty dla początkujących, które naśladują wygląd droższych modeli.
Standard Indonezja Amatorzy & Zaawansowani Kręgosłup Ibaneza. Solidny osprzęt, ogromna różnorodność modeli (RG, S, AZES), prawdziwe „maszyny robocze” na scenę.
Iron Label / Axion Label Indonezja Metal / Nowoczesny Prog Mroczny wygląd, często uproszczona elektronika (brak potencjometru tonów), wyposażone w drogie przetworniki Fishman Fluence lub Bare Knuckle, często dostępne jako Multi-Scale (progi wachlarzowe).
Premium Indonezja Ambitni & Półprofesjonaliści Wyglądem często na poziomie J.Custom (fornir z korzenia itp.). Wyróżnia się „Premium Fret Edge Treatment” (zaokrąglone krawędzie progów) dla jedwabiście gładkiego gry.
Prestige Japonia (Fujigen) Profesjonaliści & Miłośnicy „Sweet Spot” jakości. Nieskazitelne japońskie rzemiosło z fabryki Fujigen. Wyposażone w najlepszy osprzęt Gotoh i najwyższej jakości drewna. Kto raz zagrał na Prestige, często nie chce niczego innego.
J.Custom Japonia Kolekcjonerzy & Elita Najlepsze z najlepszych. Ręcznie wyselekcjonowane drewna mistrzowskie, misternie wykonane inkrustacje "Tree of Life", produkowane w bardzo małych seriach w japońskim Custom Shopie.

Wskazówka Pat's Vintage: Jeśli szukasz na rynku wtórnym najlepszego stosunku jakości do ceny, zwróć uwagę na wczesne modele "Made in Japan" (MIJ) z fabryki Fujigen z lat 1987 do około 2003. Szczególnie modele takie jak Ibanez RG550, RG570 czy wczesna S540 często oferują prawdziwą jakość prestiżową (z oryginalnymi, niezniszczalnymi tremolami Edge) za ułamek dzisiejszej ceny nowej gitary. Jedyny minus starych modeli: zwróć uwagę na mikropęknięcia przy łączeniu gryfu (Neck-Pocket-Cracks) – w Ibanezach z tego okresu to niemal standard, ale zazwyczaj jest to tylko defekt wizualny lakieru!


Podsumowanie: Mit japońskiej perfekcji

Historia Ibaneza to bezprecedensowa opowieść o zdolności adaptacji, odwadze i perfekcyjnym inżynierstwie. Hoshino Gakki wcześnie dostrzegło, czego potrzebują gitarzyści – często zanim sami muzycy to wiedzieli. Przekształcili się z małego importera w utalentowanego naśladowcę, a w końcu w absolutnego pioniera innowacji technicznych.

Ibanez nie tylko ukształtował nowoczesne budownictwo gitarowe, ale zdefiniował je dla pokoleń muzyków. Tradycyjne marki jak Fender i Gibson często (i słusznie, biorąc pod uwagę ich historię) spoczywają na laurach vintage z lat 50. i 60. Ibanez natomiast nieustannie napędza ewolucję. Nie boją się projektować asymetrycznych profili gryfu, testować nowych materiałów czy dostarczać subkulturom, takim jak scena Djent, dokładnie tych narzędzi, których potrzebują.

Ibanez to więcej niż kawałek drewna z drutami. To precyzyjne narzędzie i świadectwo tego, że rzemieślnicza precyzja, odwaga w niekonwencjonalnym designie oraz otwartość na potrzeby muzyków mogą wynieść markę z cienia gigantów na sam szczyt.

Niezależnie od tego, czy grasz na starej Lawsuit Les Paul, zniszczonej RG550 z lat 80., czy nowoczesnej, bezgłowej serii Q: zawsze trzymasz w rękach kawałek historii muzyki.

Czy jesteś gotów napisać własny rozdział w historii Ibaneza? Odkryj teraz nasz starannie wyselekcjonowany wybór modeli Ibanez w naszym sklepie – od ponadczasowych klasyków po nowoczesne gitary o wysokich osiągach.

Powrót do bloga